czwartek, 12 maja 2022

Tartak, który stał się tkalnią

Nasze miasto nie przestaje zadziwiać, co rusz można się natknąć na wyłaniające się spod farby ciekawe napisy. Piękna secesyjna kamienica przy S. Okrzei 106, stanęła przy ówczesnej Sorauerstrasse w Seifersdorfie za sprawą Luisa Stahn'a. 


Kamienica oraz skład drewna i tartak Luisa Stahna w 1908 r.

Ów założył 130 lat temu, czyli w 1892 r. biuro architektoniczno - budowlane, przygotowujące plany, kosztorysy i obliczenia statystyczne. Oczywiście mogło chodzić zarówno o nowe budynki, jak i przebudowy. Firma oferowała również handel drewnem i tartak parowy. 


Dziś w zachodzącym słońcu przyjrzałem się elewacji północnej i... widać napis "Mech.(anische) Weberei Benno Herrmann" (Tkalnia Mechaniczna Benno Herrmanna), a więc to tu musiał się z czasem przenieść przedsiębiorca, który zaczynał działalność przy ul. Kolejowej (Am Bahnhofstrasse).





Druk firmowy tkalni z widokiem na ul. Kolejową

Rafał Szymczak 

poniedziałek, 29 czerwca 2020

Owady i miasto.

W europejskiej kulturze, a szczególnie słowiańskiej, ważną i pozytywną rolę odgrywają pszczoły.


Wiadomo, dają miód, propolis, wosk, ale pełnią też niezwykle istotną rolę jako zapylacze. I tak pod rokiem 1617 Johann Samuel Magnus zanotował, że zima na ziemi żarskiej była bardzo lekka, dzięki temu było wiele pszczół i stąd obfite zbiory.


Przymioty pszczół, takie jak pracowitość, zaradność, ale tez kojarzone z nimi bogactwo, sprawiały, że pszczele motywy pojawiały się dość często w miejskiej ornamentyce. Oto dolnośląski Jawor.



A na kamienicy piękny ul.


U nas także taki motyw znajdziemy. Znajduje się na pięknej kamienicy z 1903 r. przy ul. Wrocławskiej, gdzie dziś znajduje się główna siedziba Żarskiego Domu Kultury. Eh, te inicjały... Niestety to dla mnie wciąż zagadka, według dokumentów, te działki i budynki należały do Fundacji Erdmanna Hoffmanna. Patrząc na księgi adresowe, też nie można znaleźć kogokolwiek o tych inicjałach (no chyba, że chodzi o kogoś z rodziny Girke), więc chodzić może albo o inicjały imion dwóch osób, lub podpis architekta. 


A u pana Henryka Domaradzkiego w Bieniowie można spotkać takie piękne ule.


To właśnie u nas - na pograniczu Śląska i Łużyc ludność niemiecka przyswoiła sobie dorobek słowiańskiego bartnictwa. Na terenie państwa stanowego Żary jeszcze w XIV w. funkcjonował słowiański samorząd pszczelarski. Ludzie, którzy zajmowali się bartnictwem, nazywani byli "deditzer" - "dziedzice", mieli szereg przywilejów, a produkcja miodu i wosku przynosiła im znaczne dochody. 


Aby upamiętnić rolę pszczelarstwa i promować je, z mojej i Pawła Skrzypczyńskiego inicjatywy organizowany jest od 2007 r. Jarmark Miodu i Wina. W tym roku odbędzie się po raz XIV. Kiedyś także można było kupić okazjonalny miód pitny "Dolnołuzycki", co ciekawe...



Okazuje się, że w XVIII w Johann Georg Krunitz. Opisuje wytwarzane okolicach Żar miodów pitnych z wykorzystaniem soku z gruszek. 
I kiedyś faktycznie obsadzano całe aleje gruszami. Jedna z takich stareńkich grusz rośnie koło mojego domu. W okolicy jest ich nieco więcej, niestety niepielęgnowane umierają, choć moja wciąż rodzi słodkie owoce. 

 

Dziś spotykać ją w Żarach trudno (co nie znaczy, że nie można, bo można - sam widziałem) - szarańcza - locusta migratoria. W  1338 r. całą Europę, w tym Żary spustoszyła plaga szarańczy. Kolejna odnotowana plaga szarańczy w Żarach miała miejsce w roku 1475, a następna w 1542 r.


Od 2013 r. w Szwajcarii została dopuszczona do spożycia.


Dziś największe spustoszenie sieje ten gatunek - szarńcza pustynna.




Póki co raczej nie dociera do Europy północnej.


Za to mamy w naszym kraju wiele gatunków pająków.


Budzą przerażenie, zwłaszcza płci pięknej...


Przerażenia nie budzi za to pająk na Studni Tkaczy.


Niestety kolumna tego wodotrysku jest obecnie obrócona w stosunku do oryginału. Niemniej pajęczy wizerunek stał się inspiracją do napisania przez Magdalenę Tomszek legendy o mistrzu Stefanie i dobrych pająkach. Osadzonej w realiach rządów Hieronima Bibersteina. 




Kiedyś edukacji regionalnej nie zaniedbywano wiedzy o lokalnej przyrodzie.


W podręczniku o Dolnych Łużycach Herrmanna Stadke z 1923 r. jest oczywiście także mowa o owadach.


Przede wszystkim..


 o szkodnikach drzew owocowych, takich jak:


 barczatka pierścieniówka,


kwieciak jabłkowiec, czy kuprówka rudnica. No ale o znaczeniu upraw drzew owocowych na Łużycach już mówiłem;-)


Jakby larwy nie były żarłoczne, to...


wykluwają się z nich piękne motyle i ćmy.


To piękno znalazło swe uznanie we wzorach żarskiej porcelany.



A piękna kobieta - motyl w Jugendstillu zapraszała na początku XX w. do odwiedzin Żar.



Okazje się jednak, że chyba każde niemieckie miasto w tamtym czasie miało pocztówkę z takim motywem.



Owady potrafią być jednak uciążliwe. Dlatego warto dbać o...


Zjadaną ogromne ilości komarów. W ciągu doby jeden potrafi zjeść 20 tys. owadów!


Dlatego w wielu polskich miastach buduje się dla nich budki.



Tak samo domki dla owadów zapylających. 




Niestety w naszym mieście nie wyglądają tak ciekawie - oto domek dla owadów w postaci cegły dziurawki zawieszonej na drzewie w parku przy Czerwonego Krzyża.


A to znowu oaza pana Henryka nad Szyszyną i jego domek dla owadów.


Wspaniały.


Najpożyteczniejszym owadem w mieście jest pszczoła, ale


Nie żądli, tak jak zresztą trzmiele, których ludzie się boją, ale zupełnie niepotrzebnie. Bo choć duży i dość głośny, to na swoim ciele może zabrać dużą ilość pyłku kwiatowego i w zapylaniu bywa skuteczniejszy, niż pszczoły.


Dzięki owadom, miejskie tereny zielone...


 Nie będą wyglądały tak...


A mogą wyglądać tak jak łąka pod moim domem. My z owadami żyjemy za pan brat. I taka symbioza może się naszemu miastu tylko opłacić:-)


Tartak, który stał się tkalnią

Nasze miasto nie przestaje zadziwiać, co rusz można się natknąć na wyłaniające się spod farby ciekawe napisy. Piękna secesyjna kamienica prz...