poniedziałek, 15 czerwca 2020

Bażanciarnia

Tereny od Górnego Folwarku (obszar na północ od ul. Podchorążych) aż po Kadłubię nazywane były w czasach Promnitzów "Bażanciarnią" (Fasanen Garten). Wynikało to z faktu, że aspirujący do godności książęcej ród pragnął podkreślić przywiązanie do arystokratycznego stylu życia na najwyższym poziomie. Oznaczało to stałą obecność na hrabiowskim stole bażanciego mięsa. 


Oraz oczywiście był to teren polowań, gdzie można było zapraszać najbardziej wpływowe osoby ówczesnych czasów. 


Po upadku Promnitzów Bażanciarnia była zabudowywana - powstały tu budynki królewskiego (pruskiego) nadleśnictwa, czyli już wiemy skąd wzięła się nazwa ulicy... Myśliwska. Powstała tu też w 1875 r. Mittelschule - po wojnie SP3. A na terenie tzw. Mądrego Miejsca, gdzie w średniowieczu pod lipą odbywano sądy, postał w latach 1890 - 1904 kompleks budynków Pruskiej Wyższej Szkoły Przemysłu Tkackiego (dawniej "Samochodówka", dziś CKZiU).


Pozostały teren - tzw. Bażanciej Łąki (Fasanen Wiese) oraz Wzgórze Winne (Weinberg) postanowiono wykorzystywać jako krajobrazowy park angielski. Miał mieć zupełnie inny charakter, niż geometryczny Park Miejski w miejscu ogrodu Promnitzów (tworzony w latach 1912 - 1913, odtworzony według luźnej adaptacji w latach 2007 - 2008). 


We wschodniej części Parku Miejskiego rządziły kwiaty i rabaty. 


Nie brakowało krzewów.


Ogrodnicy mieli tu sporo roboty na co dzień. 


Jeszcze w latach 60. XX w. starano się jako tako utrzymywać ten styl. Jednak park z czasem podupadał, a ciosem dla parku okazała się budowa śródmiejskiej obwodnicy - al. Warszawskiej (dziś al. JP II) - otwartej w 1974 r. 


O ile we wschodniej części Parku Miejskiego panować miała ekierka i linijka, to w zachodniej natura miała być o wiele mniej ujarzmiona.  Tak to wyglądało, zanim przystąpiono do tworzenia parku krajobrazowego (zresztą ten teren nie będzie należał jeszcze do miasta, bo stanie się nim dopiero po wykupieniu domeny zamkowej od rządu pruskiego w 1909 r.)


Zmieniono bieg Grunberger Chausse, ale wciąż widoczny był wyraźnie zarys dawnego grodziska z VIII w. 


Pojawiły się nowe nasadzenia drzew - teren ten nie miał być już łąką. 


Jak widać były to drzewa zarówno liściaste, jak i iglaste. Miało być kolorowo. Jednak nie było tu kwietnych rabatek i krzewów. Za to miał tu być pielęgnowany wytrwale trawnik w stylu angielskim - w sam raz na piknikowanie. Praktycznie nie było tu utwardzonych ścieżek. Zdawano sobie ówcześnie sprawę, że tu potrzebna jest jak największa powierzchnia chłonna - by zaabsorbować jak najwięcej wody.


Początkowo na Bażanciej Łące nie było charakterystycznego wzgórza - oto widok z lat 20. XX w. z zamkowej wieży na Wzgórze Winne (po prawej) i lodowisko, które powstawało w polderze zalewowym Żarki. 


Powstało ono jednak z ziemi pochodzącej z wykopów pod żarską kanalizację, którą budowano w latach 1928 - 1931. 


Na jego szczycie zwolennicy NSDAP, które od dawna było silną partią w dotkniętym kryzysem gospodarczym lat 20. regionie, ustawili modernistyczny pomnik.


Poświęcony był członkowi NSDAP - Albertowi Leo Schlageterowi - straconemu w 1923 r. za akty dywersji przeciwko wojskom francuskim i belgijskim okupującym Zagłębie Ruhry. 


Pomnik przetrwał do 2008 r. choć po wojnie poświęcony był "bojownikom o wolność i demokrację".


To co poniżej, było świadkiem manifestacji zarówno nazistowskich, jak i pierwszomajowych. Przyjeżdżały tu także wesołe miasteczka i cyrki. Ale zawsze tu był teren podmokły, bo...


W pobliżu przepływa Żarka - powstało tu zatem niezłe torfowisko. Jednak żeby problem jakoś rozwiązać... Powstał polder zalewowy - który przez większość roku był suchy.


Po łączce chodziły dzieci ze zwierzakami. 


Wraz z jesiennymi opadami pojawiała się woda, która zimą zamarzała tworząc miejskie lodowisko.


Zaznaczono to na planie miejskim w 1933 r. 


Tak również było po wojnie. Też się dzieciaki i dorośli ślizgali.



A nawet pływali kajakami, co urosło do rangi miejskiego mitu, który stawał się coraz bardziej kolorowy, im więcej czasu upływało.


Tymczasem de facto nie było tu aż do 2020 r. żadnego stawu. Oto plan katastralny z lat 30.


Widać to także na planie z inwentaryzacji miejskiej zieleni (odwrócona orientacja - północ jest u dołu)


W związku z tym, że rozlewisko śmierdziało i było wylęgarnią komarów w latach 1958 - 1959 koryto Żarki zostało tu przykryte betonowymi płytami. Znowu powstał polder, na którym było boisko i plac zabaw.


Żarka jednak ma górską naturę i dlatego wiosną i latem potrafi wylać.


A zatem polder wypełniał swoją rolę. 


Częściowo chronił  niżej położone części miasta przed powodzią. 


Jednak w związku z rozpoczętymi w 2018 r. pracami powstał tu obecnie całkowicie nowy staw. Jego brzegi umocniono prefabrykowanymi ażurowymi płytami betonowymi. Na tym zdjęciu widać także betonowe płyty z końca lat 50. które wciąż przykrywają koryto Żarki


A co z kolejną częścią Bażanciarni - Wzgórzem Winnym? O tym w następnej opowieści.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Tartak, który stał się tkalnią

Nasze miasto nie przestaje zadziwiać, co rusz można się natknąć na wyłaniające się spod farby ciekawe napisy. Piękna secesyjna kamienica prz...