Rozporządzenie króla pruskiego przeciwko rozprzestrzenianiu się cholery w 1832 r.
Przysłowie mówi: "co się nie zabije, to cię wzmocni". Przez wieki żaranie obawiali się przede wszystkim zakażań bakteryjnych. Śmiertelne żniwo zbierała w XV i XVI w.
Yersinia pestis - pałeczki dżumy, które w 1526 r. zabiły 350 osób w Żarach. Wkrótce później (1529 r.) przyszły angielskie poty, czyli pierwsza epidemia wirusowa wywołana hantawirusem. Zaraz potem (1531 r.) wybuchła w mieście epidemia czerwonki wywoływana przez bakterie z rodzaju Shigella oraz amebę Entamoeba histolytica, która powróciła w 1558 r. W 1537 r. setka żaran zmarła na "kłucie w boku" oraz bóle głowy. Pochowano ich w zbiorowej mogile między farą, a liceum Atheneum Soranum. W okresie napoleońskim szalał tyfus, który powrócił w czasie wojny prusko - austriackiej 1866 zabierając ze sobą wielu żaran powołanych ówcześnie pod broń. W czasach industrializacji najbardziej się jednak obawiano cholery, która szalała na Łużycach już pod koniec XVIII w., ale po tych doświadczeniach w Żarach w XIX w, udawało się skutecznie z nią walczyć. Narażeni byli za to pacjencji Brandenburskiego Szpitala dla Nerwowo i Umysłowo Chorych.
Grypa hiszpanka? Jaka hiszpanka? Po pierwszej wojnie światowej szalał na świecie nowy wirus, ale Żar nie ogarnęła z tego powodu panika. Co innego w 1962 r. gdy Żary, ale także inne miejsca w Polsce dotknęła epidemia "ciężkiej grypy", co ciekawe w tym roku opisano po raz pierwszy koronawirusa...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz